Trochę pisałem już o drewnianych masztach. Ten klient pojawił się w środku sezonu i prośbą o pilną naprawę. W trakcie wyprowadzania jachtu z hali maszt leżący na pokładzie nie mieścił się minimalnie (z opowieści właściciela) topem w świetle drzwi i postanowili mu pomóc się zmieścić doginając go w dół… trzasnął i przeszedł. Nie taki był plan.
Aby naprawić poziome pęknięcie należało wprawić odpowiedni klin a nawet dwa bo pęknięcie zawędrowało w górę masztu na długość ok 80cm. Długie i cienkie pęknięcia można skleić jeśli tylko ma się pewność, że klej wypełni szczelinę a połączenie bedzie mocne. Tak nie było w tym przypadku i cienkie pęknięcie również załataliśmy flekiem. Spasowanie było kluczowe ale udało się osiągnąć dobry efekt.



