Plan prosty, lecz dość śmiały w swym założeniu.

  1. Przylecieć jeszcze raz i przygotować jacht tymczasowo do żeglugi.
  2. Rejs przez Atlantyk, Morze Północne, Bałtyk aż do Szczecina.
  3. Remont docelowy w starym dobrym Hangarze przy ul. Przestrzennej 11.
  4. Wyprawa dookoła świata, która była planowana przed pożarem.

Pierwsza część tego planu, miała dwa wyzwania:

  • Zapewnić ponownie możliwość żeglugi bez brudzenia się o spalone elementy i choć częściowo pozbyć się zapachu spalenizny.
  • Wzmocnić burtę, aby żadna fala ani żaden odbijacz pracujący przy kei nie wszedł do środka.

Pierwsze wyzwanie zamieniło nas w wyglądzie do górników, i już po czterech dniach szorowania od świtu do nocy (a w styczniu na tych szerokościach to jakieś 10h) byliśmy w miarę gotowi do położenia dwóch warstw grubej farby epoksydowej na wszystko co było spalone. Mahoń z bielą grają całkiem ładnie a wnętrze przestało brudzić.

Co jednak ze spalonymi wręgami i uszkodzonym poszyciem diagonalnym? W najgorszym miejscu wypalona została całkowicie pierwsza z trzech warstw a druga była widocznie nadwęglona. Temperatura była tak duża, że miedziane nity odznaczyły się na zewnątrz chociaż chroniła je zewnętrzna 8mm warstwa mahoniu.

W pierwszym kroku usunąłem zwęglony materiał a następnie przykleiłem z użyciem żywicy West System od wewnątrz łaty z 2 warstw sklejki 6mm. Następnie wyciąłem z litego materiału wręgi pomocnicze i przykręciłem je od zewnątrz na szereg wkrętów. To jednak nie dało mi całkowitej pewności. Mahoń poddany wysokiej temperaturze mógł stać się kruchy i mimo ww. wzmocnienia zdecydowałem się, że od zewnątrz nałożę łatę z tkaniny szklanej w 11 warstwach o łącznej gramaturze ok 3500g szkła/m².

Dopiero po laminowaniu mogłem bez obaw potwierdzić armatorowi, że burta w miejscu naprawy nie jest słabsza od pozostałego kadłuba.

Naprawa tymczasowa została wykonana. Następny krok należał do elektryków, którzy musieli postawić na nogi systemy nawigacyjne i uruchomić podstawowe urządzenia.

Tak przygotowany, armator zebrał załogę i ruszył w kierunku odwrotnym do pierwotnie zakładanego. Zamiast dookoła świata ruszył do portu macierzystego. Tam jednak były szanse na powrót do świetności.

CDN.