Maszty drewniane odchodzą do lamusa. Nie warto z tym polemizować. Jest ku temu solidny powód. Są zawsze cięższe od swoich lekkostopowych kuzynów a do tego wymagają doświadczonych szkutników aby poskładali je do kupy jak należy. Do tego dochodzi fakt, że materiał z jakiego się je buduje jest coraz trudniejszy do dostania w dobrym gatunku.
ALE!
Prosty maszt skrzynkowy na niewielki jach morski (26-30′) można bez wielkiej wiedzy i niezwykłych narządzi zbudować pod namiotem za ułamek ceny nowego takielunku. Jest nawet prostszy sposób na drewniany maszt i jest to po prostu odpowiednie drzewo! Zacytuję za amerykańskim żeglarzem, szkutnikiem i projektantem Georgem Buehler’em „jest wiele drzew stworzonych by zostać masztem (…) jeśli wybiorę drzewo o wymiarach bliskich gotowego masztu to po usunięciu gałęzi i kory 45min ze strugiem elektrycznym w dłoni da mi drzewce gotowe do taklowania!”.
Maszty drewniane są też naprawialne. Tak jak ten bezan maszt na zdjęciach. W przypadku masztów ważne jest zachowanie odpowieniej długości zaciosu (1-15 – 1-20) Ta spora długość nie wynika z niezbędnej powierzchni klejenia a z efektu „pracy” takiego połączenia. Im jest ono dłuższe tym mniejsza przesztywnienie w miejscu naprawy i mniejsza szansa na złamanie w przyszłości.




