Wyobraźcie sobie, że udajecie się do stolarza aby wykonał wam blat na wymiar do okrągłej łazienki. Następnie prosicie go, aby przy okazji osadził w nim umywalkę podłączył odpływ i zamontował zabytkowy kran, do którego przy okazji trzeba dorobić brakującą gałkę – identyczną jak ta druga co została.
Pewnie są gdzieś tacy fachowcy… Na pewno istnieją tacy co zrobią część tej roboty i polecą innych żeby zrobili resztę.
Ale jeśli ja nie chcę dogadywać się z kolejnymi fachowcami?
Piszę o tym przy okazji pewnej niewielkiej pracy jaką było umieszczenie „bramek” w relingu. Szkopuł w tym, że do tego zadania należało wykonać nowe linki relingów, nowe nierdzewne stójki z zastrzałem (podwójne stójki bramkowe), usunąć kawałek tekowej makiety w miejscu montażu nowych gniazd stójek i zamontować owe gniazda, a potem spiąć to wszystko w całość.
Gniazda okazały się największą zagwozdką. W tamtym momencie były po prostu nie do zakupu. A zlecenie musi zostać wykonane… trzeba było zatem wykonać i aluminiowe gniazda na wzór starych, potem wytoczyć otwory umieścić tuleje, wykończyć. Wszystko jak w oryginale.
Jeśli ktoś myśli, że to wszystko zrobiliśmy sami to oczywiście się myli ale lata pracy w szkutniczym fachu sprawiają, że trzeba znać ludzi od wszystkiego i mieć z nimi dodatkowo dobry kontakt aby z kolejnym pomysłem nie „wysłali Cię na drzewo”.
* Szybka Fota z Warsztatu – krótkie historie prac przewijających się przez nasz warsztat.